
Ciągnie się w nieskończoność. Z hukiem mijają nas tu tylko wielkie ciężarówki i samochody z napędem na cztery koła, które z mozołem taszczą przyczepy kempingowe.

I tak dzień za dniem.

Nasze zadanie wydawało się proste – przewieźć samochód z Perth do Adelajdy. Czasami tak się zdarza w firmach wynajmujących auta, że nikt ich nie chce wynająć, więc dają je za półdarmo. Ba, zwracają nawet połowę pieniędzy za benzynę, więc przyjazd do Adelajdy okazał się tańszy niż bilet lotniczy.

I wszystko pięknie, tylko ta jazda… 3000 kilometrów. I nic po drodze.





Nakręciliśmy o tym film. Naszą odpowiedź na Top Gear;)) Materiał trafił na stół montażowy. Będzie wkrótce, więc warto tu zaglądać.


A tymczasem musimy jakoś dostać się do Melbourne, bo tam w środę czeka już na nas samolot do Nowej Zelandii. Czas chyba nabyć puchowe śpiwory. Wrzesień jest tam podobno najzimniejszy.
(fot. ajdekato&sempeck)




